Pokazywanie postów oznaczonych etykietą electropop. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą electropop. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 5 listopada 2015
RECENZJA: Organizm - Plaża Babel
Autor:
Fuck you, Hipsters!
o
22:48
0
komentarze
Wyślij pocztą e-mailWrzuć na blogaUdostępnij w XUdostępnij w usłudze FacebookUdostępnij w serwisie Pinterest
Etykiety:
2015,
electropop,
elektronika,
indie,
indie pop,
indie rock,
Organizm,
Piotr Strzemieczny,
recenzja,
synthpop,
Thin Man Records
piątek, 14 sierpnia 2015
RECENZJA: Bye Bye Butterfly - Do Come By
Autor:
Fuck you, Hipsters!
o
16:44
0
komentarze
Wyślij pocztą e-mailWrzuć na blogaUdostępnij w XUdostępnij w usłudze FacebookUdostępnij w serwisie Pinterest
Etykiety:
2015,
Agata Pietrowska,
Bye Bye Butterfly,
electropop,
elektronika,
indie,
indie pop,
indiepop,
recenzja,
synthpop,
Thin Man Records
wtorek, 28 lipca 2015
poniedziałek, 27 lipca 2015
RECENZJA: LA Priest - Inji
Autor:
Fuck you, Hipsters!
o
08:47
0
komentarze
Wyślij pocztą e-mailWrzuć na blogaUdostępnij w XUdostępnij w usłudze FacebookUdostępnij w serwisie Pinterest
Etykiety:
2015,
Domino,
electropop,
elektronika,
freak pop,
indie pop,
LA PRIEST,
Late of the Pier,
Piotr Strzemieczny,
recenzja,
synthpop
sobota, 20 czerwca 2015
RECENZJA: Colostrum - Respawn
Autor:
Fuck you, Hipsters!
o
11:25
0
komentarze
Wyślij pocztą e-mailWrzuć na blogaUdostępnij w XUdostępnij w usłudze FacebookUdostępnij w serwisie Pinterest
Etykiety:
2015,
Colostrum,
electropop,
elektronika,
muzyka eksperymentalna,
Piotr Strzemieczny,
recenzja,
Seayou Records
piątek, 22 maja 2015
czwartek, 19 marca 2015
wtorek, 24 lutego 2015
sobota, 21 lutego 2015
niedziela, 14 grudnia 2014
czwartek, 11 grudnia 2014
środa, 3 grudnia 2014
niedziela, 17 sierpnia 2014
RECENZJA: The Natural Born Chillers - TNBC
Autor:
Fuck you, Hipsters!
o
23:54
1 komentarze
Wyślij pocztą e-mailWrzuć na blogaUdostępnij w XUdostępnij w usłudze FacebookUdostępnij w serwisie Pinterest
Etykiety:
2014,
electropop,
indie pop,
indie rock,
Katarzyna Janik,
Osterdam Records,
recenzja,
TNBC
poniedziałek, 11 sierpnia 2014
czwartek, 5 czerwca 2014
czwartek, 13 marca 2014
niedziela, 15 maja 2011
Austra - "Feel It Break" (2011, Domino)
Kiedy parę miesięcy temu pierwszy raz usłyszałem i zaprezentowałem Wam debiutancki singiel synth-popowego tria Austra pt. Beat And The Pulse, od razu zapragnąłem czegoś więcej – całej, długogrającej płyty. Tak naprawdę to liczyłem na kanadyjską odpowiedź na niedościgniony duet The Knife. Jednak kopii Szwedów nie otrzymałem, a to chyba dobrze bo rodzeństwo Andersson jest tylko jedno, a Austra może pochwalić się naprawdę oryginalną i ciekawą twórczością.
Autor:
Fuck you, Hipsters!
o
20:19
2
komentarze
Wyślij pocztą e-mailWrzuć na blogaUdostępnij w XUdostępnij w usłudze FacebookUdostępnij w serwisie Pinterest
Etykiety:
2011,
Austra,
Domino,
electropop,
recenzja,
synthpop,
Wojtek Irzyk
wtorek, 19 kwietnia 2011
Metronomy - "The English Riviera" (2011, Because Music)
The English Riviera jest trzecią długogrająca płyta w dorobku kapeli Metronomy. Po dość dużym sukcesie drugiego krążka, który był promowany przez równie udane teledyski (A Thing For Me), przyszedł czas na udowodnienie tego, iż zespół ten jest obecnie jednym z najciekawszych przedstawicieli muzyki około Indie-rockowej w Wielkiej Brytanii. Nie trzeba się specjalnie interesować angielska scena, żeby wiedzieć, iż większość formacji gra bardzo do siebie podobnie i że bardzo trudno jest się wybić chcąc grać tam niezależnie.
Co innego Metronomy.
Autor:
Fuck you, Hipsters!
o
14:06
0
komentarze
Wyślij pocztą e-mailWrzuć na blogaUdostępnij w XUdostępnij w usłudze FacebookUdostępnij w serwisie Pinterest
Etykiety:
2011,
Because Music,
electronic,
electropop,
indiepop,
Metronomy,
recenzja,
Wojtek Irzyk
sobota, 26 lutego 2011
Lykke Li - "Wounded Rhymes" (2011, LL Recordings)
Po muzykach wydających druga płytę zawsze oczekuje się tendencji wzrostowej… albo chociaż tego, że artysta zaprezentuje coś innego ale równie ciekawego w porównaniu z debiutem. To samo tyczy się zarówno wykonawców popowych jak i tych mniej „mainstreamowych”. Jeśli chodzi o Li Lykke Timotej Zachrisson (bo tak brzmi jej pełne nazwisko), to na pewno nie można przypisać jej do rynku muzyki popularnej… dla mnie, tym co ta urocza szwedka sobą reprezentuje jest ciekawy i przyjemny dla ucha „alternatyny pop”(tak wiem, to oksymoron) z pazurem.
Autor:
Fuck you, Hipsters!
o
19:33
1 komentarze
Wyślij pocztą e-mailWrzuć na blogaUdostępnij w XUdostępnij w usłudze FacebookUdostępnij w serwisie Pinterest
Etykiety:
2011,
electropop,
LL Recordings,
Lykke Li,
pop,
recenzja,
Wojtek Irzyk
sobota, 13 listopada 2010
I Blame Coco - "Constant", czyli pop dobrze skrojony + niesamowity głos Eliot Pauliny Sumner...
... ale tylko.. dobrze.. albo i dostatecznie. Debiutancki album dwudziestoletniej córki Stinga, nie powala na kolana. Jest kompilacją poprawnych elektro-popowych kwaków, które nie zachwycają oryginalną stylistyką czy charakterem.Wydaje się że szorstki głos Coco bardziej pasowałby do surowej muzyki rockowej albo bardziej alternatywnej, eksperymentalnej elektroniki. Ale z tym akurat nie jest tak źle, ponieważ wokal fajnie kontrastuje ze skocznymi rytmami które mu towarzyszą. No cóż, Coco mając takie zaplecze genetyczne trudno żeby miała głos zły, powiem nawet że jest on świetny. Ale, tylko tyle.... płyta wydaje się za słodka.. zbyt dużo tu synkopowanych bitów rodem z lat 80, które się bardzo szybko nudzą... chyba tylko raz ]udało mi się ją przesłuchać od początku do końca. Zamiast tego wolałem puścić sobie tylko moje ulubione piosenki, a mianowicie: Only Love Can brake Your Heart (bardzo przyjemny, zaskakujący, jakby sprzed dwudziestu lat), Selfmachine, Caesar (gościnnie Robin) i bardzo taneczny Quicker i wyprodukowany przez Sub Focusa Splash .... którego, niestety na tej płycie nie znajdziemy...bo Coco występuje w nim jedynie gościnnie.. ale jest świetny więc uznałem że warto o nim wspomnieć.
Widać że Coco dopiero się rozkręca, mam nadzieję że jej następne produkcje będą bardziej wartościowe i porywające.... szkoda jej głosu, jeśli byłoby inaczej.
5
Tu, dla porównania dwie wersje Only Love Can Brake Your Heart:
gitarowa: http://www.youtube.com/watch?v=6Vz5BeSeZcI
i, nie gitarowa: http://www.youtube.com/watch?v=-4yweON2N74
wojtek!
Widać że Coco dopiero się rozkręca, mam nadzieję że jej następne produkcje będą bardziej wartościowe i porywające.... szkoda jej głosu, jeśli byłoby inaczej.
5
Tu, dla porównania dwie wersje Only Love Can Brake Your Heart:
gitarowa: http://www.youtube.com/watch?v=6Vz5BeSeZcI
i, nie gitarowa: http://www.youtube.com/watch?v=-4yweON2N74
wojtek!
Autor:
Fuck you, Hipsters!
o
00:59
0
komentarze
Wyślij pocztą e-mailWrzuć na blogaUdostępnij w XUdostępnij w usłudze FacebookUdostępnij w serwisie Pinterest
Etykiety:
2010,
electropop,
I Blame Coco,
pop,
recenzja,
Wojtek Irzyk
Subskrybuj:
Posty (Atom)



















