Pokazywanie postów oznaczonych etykietą alt-country. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą alt-country. Pokaż wszystkie posty
piątek, 7 listopada 2014
środa, 6 sierpnia 2014
RECENZJA: George Ezra - Wanted on Voyage
Autor:
Fuck you, Hipsters!
o
16:04
0
komentarze
Wyślij pocztą e-mailWrzuć na blogaUdostępnij w XUdostępnij w usłudze FacebookUdostępnij w serwisie Pinterest
Etykiety:
2014,
alt-country,
blues rock,
George Ezra,
indie rock,
Magdalena Rogóż,
pop,
recenzja,
Sony
czwartek, 24 stycznia 2013
Recenzja: Sonny Smith - "100 records vol. 3" (2013, Polyvinyl)
Sonny dalej kontynuuje nagrania w swoim ulubionym gatunku. Grzebanie w country i wszelkich jego pochodnych to coś, w czym czuje się jak ryba w wodzie.
Autor:
Fuck you, Hipsters!
o
21:31
0
komentarze
Wyślij pocztą e-mailWrzuć na blogaUdostępnij w XUdostępnij w usłudze FacebookUdostępnij w serwisie Pinterest
Etykiety:
2013,
alt-country,
country,
folk,
garage,
Lo-Fi,
noise,
Piotr Strzemieczny,
Polyvinyl,
recenzja,
Sonny and the Sunsets,
Sonny Smith
środa, 12 grudnia 2012
środa, 3 października 2012
Recenzja: Band of Horses – "Mirage rock" (2012, Columbia)
Zdecydowanie wolałam ich pierwszą
płytę – Everything all the time, którą
kupili mnie doszczętnie i doprowadzili do tego, że „The Funeral” zapętlałam w
odtwarzaczu po tysiąckroć. Na najnowszym wydawnictwie chyba nie znalazłam
utworów, które nadawałyby się do tego samego.
Autor:
Fuck you, Hipsters!
o
21:00
0
komentarze
Wyślij pocztą e-mailWrzuć na blogaUdostępnij w XUdostępnij w usłudze FacebookUdostępnij w serwisie Pinterest
Etykiety:
2012,
alt-country,
Band of Horses,
indie,
Małgorzata Pawlak,
recenzja
piątek, 31 sierpnia 2012
Recenzja: Beachwood Sparks – "The Tarnished Gold" (2012, Sub Pop)
Po jedenastu latach od ostatniego longplaya wracają
niepozorni alt-country’owcy z Miasta Aniołów. Formacja Beachwood Sparks, bo o
nich mowa, jest raczej mało znana, a w Polsce to już na pewno. A szkoda, bo to bardzo
sympatyczni goście.
Autor:
Fuck you, Hipsters!
o
09:28
0
komentarze
Wyślij pocztą e-mailWrzuć na blogaUdostępnij w XUdostępnij w usłudze FacebookUdostępnij w serwisie Pinterest
Etykiety:
2012,
alt-country,
americana,
Beachwood Sparks,
recenzja,
Tomasz Skowyra
niedziela, 12 sierpnia 2012
Recenzja: Sonny and the Sunsets - "Longtime Companion" (2012, Polyvinyl)
Autor:
Fuck you, Hipsters!
o
12:52
0
komentarze
Wyślij pocztą e-mailWrzuć na blogaUdostępnij w XUdostępnij w usłudze FacebookUdostępnij w serwisie Pinterest
Etykiety:
2012,
alt-country,
Piotr Strzemieczny,
recenzja,
Sonny and the Sunsets
czwartek, 21 lipca 2011
White Denim – D (2011, Downtown)
Chłopacy* z White Denim są bardzo pomysłowi. Płytę nazwali najprościej i najwymowniej, jak tylko się dało. D to przecież czwarta litera w alfabecie i, tak na marginesie, czwarty studyjny album Amerykanów.
Autor:
Fuck you, Hipsters!
o
14:16
0
komentarze
Wyślij pocztą e-mailWrzuć na blogaUdostępnij w XUdostępnij w usłudze FacebookUdostępnij w serwisie Pinterest
Etykiety:
2011,
alt-country,
eksperyment,
Piotr Strzemieczny,
recenzja,
rock,
White Denim
czwartek, 23 czerwca 2011
Bon Iver Bon Iver (2011, 4AD / Jagjaguwar)
O tym, jak pierwszy, rewelacyjny zresztą album może wyrządzić „lekki” problem przy kolejnych produkcjach, czyli kilka słów o sofomorze Justina Vernona.
Autor:
Fuck you, Hipsters!
o
13:46
1 komentarze
Wyślij pocztą e-mailWrzuć na blogaUdostępnij w XUdostępnij w usłudze FacebookUdostępnij w serwisie Pinterest
Etykiety:
2011,
alt-country,
Bon Iver,
folk,
Piotr Strzemieczny,
recenzja
środa, 16 marca 2011
Alexander (Alex Ebert) - Alexander (2011, Rough Trade)
Słuchając Alexander przenosimy się do świata beztroskiego, pełnego przyrody, z którego bije radość. Solowa płyta Alexa Eberta to jak bieganie na bosaka po łące gdzieś za Pasłękiem.
Autor:
Fuck you, Hipsters!
o
01:26
3
komentarze
Wyślij pocztą e-mailWrzuć na blogaUdostępnij w XUdostępnij w usłudze FacebookUdostępnij w serwisie Pinterest
Etykiety:
2011,
Alex Ebert,
alt-country,
folk,
Piotr Strzemieczny,
recenzja,
Rough Trade
piątek, 11 marca 2011
St. James Hotel - St. James Hotel (2011, Falami)
Czekając na OFF Festival warto zaopatrzyć się w debiut krążek katowickiej formacji St. James Hotel. Już w marcu można spokojnie zacząć wprowadzać się w śląskie, pełne tytoniowego dymu i zapachu whiskey, niezależne klimaty.
Autor:
Fuck you, Hipsters!
o
00:37
2
komentarze
Wyślij pocztą e-mailWrzuć na blogaUdostępnij w XUdostępnij w usłudze FacebookUdostępnij w serwisie Pinterest
Etykiety:
2011,
alt-country,
blues rock,
Piotr Strzemieczny,
recenzja,
St. James Hotel
piątek, 4 lutego 2011
Iron & Wine - Kiss Each Other Clean (2011, 4AD / Warner Bros)
Przesympatyczny brodacz odchodzi od stricte akustycznego folku na rzecz bardziej rozwiniętych aranżacji. To, co kiedyś wyczarowywał za pomocą swojego łagodnego głosu i subtelnej gitary, na Kiss Each Other Clean urozmaicone jest instrumentami dętymi oraz elektroniką. Najnowszy krążek żyjącego sobie w Teksasie singer-songwritera nie sprawia wrażenia w pełni intymnego.
Autor:
Fuck you, Hipsters!
o
12:57
0
komentarze
Wyślij pocztą e-mailWrzuć na blogaUdostępnij w XUdostępnij w usłudze FacebookUdostępnij w serwisie Pinterest
Etykiety:
2011,
alt-country,
folk,
Iron and Wine,
Piotr,
recenzja
środa, 24 listopada 2010
Jenny and Johnny - I'm Having Fun Now
Nie jarają mnie damsko-męskie alt-country duety, gdzie mam do czynienia z dużą ilością wspólnego śpiewania na dwa głosy. Najczęściej damski wokal jest słodki niczym paczka M&M’s, o męskim lepiej nie wspominać. Dodajemy do tego słabą, bezpłciowo brzmiącą gitarę, jednostajny, monochromatyczny bit perkusyjny i wychodzi nam nijaka paciaja. Tak, niestety, jest z Jenny i Johnny. Niestety dla nich, bo dla ekipy FYH! to powód do radości – kolejny raz możemy komuś pojechać.
Tegoroczni debiutanci mnie nie urzekają. Co prawda nie są to debiutanci w klasycznym znaczeniu tego słowa, gdyż w pojedynkę każde z nich nagrywa już od jakiegoś czasu (Jonathan Rice od 2005 roku, Jenny Lewis od 1998 roku wespół z koleżankami, jako Rilo Kiley - nie pytajcie co to, bo i tak nie wiemy i nie zamierzamy poznać. Tzn. ja , ale mam nadzieje, że i Wojtek), jednak wspólnym projektem świat próbują podbić właśnie teraz! Ekhm… nieudolnie.
Dwanaście piosenek. Dwanaście beznamiętnych, średnich, nienadających się do czegokolwiek konstruktywnego piosenek. Po prostu – piosenki. Źle. Pioseneczki – o tak, od razu lepiej. Ale lepiej by także było, gdyby Jenny and Johnny tej płyty nie wydali. Po prostu, nie wnoszą nic nowego. Na rynku alt-country istnieje naprawdę wiele lepszych zespołów/projektów/wykonawców/artystów, jak chociażby Wilco czy Woven Hand (swoją drogą bardzo polecam). Więc jeśli macie wybór: Jenny and Johnny a zapuszczenie czegokolwiek innego, co tutaj opisywaliśmy (pod uwagę bierzemy tylko te pozytywne recki), wybierzcie drugą opcję. Przy okazji – tytuł płyty kłamie! Lepszą zabawę gwarantują nam wykłady z chociażby Międzynarodowej Ochrony Praw Człowieka.
Wbijcie na ich profil na myspace
Ocena: 2.5/6
Deser
Autor:
Fuck you, Hipsters!
o
18:08
2
komentarze
Wyślij pocztą e-mailWrzuć na blogaUdostępnij w XUdostępnij w usłudze FacebookUdostępnij w serwisie Pinterest
Etykiety:
2010,
alt-country,
Jenny and Johnny,
Piotr,
pop,
recenzja
Subskrybuj:
Posty (Atom)











