Zdecydowanie wolałam ich pierwszą
płytę – Everything all the time, którą
kupili mnie doszczętnie i doprowadzili do tego, że „The Funeral” zapętlałam w
odtwarzaczu po tysiąckroć. Na najnowszym wydawnictwie chyba nie znalazłam
utworów, które nadawałyby się do tego samego.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Band of Horses. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Band of Horses. Pokaż wszystkie posty
środa, 3 października 2012
Recenzja: Band of Horses – "Mirage rock" (2012, Columbia)
Zdecydowanie wolałam ich pierwszą
płytę – Everything all the time, którą
kupili mnie doszczętnie i doprowadzili do tego, że „The Funeral” zapętlałam w
odtwarzaczu po tysiąckroć. Na najnowszym wydawnictwie chyba nie znalazłam
utworów, które nadawałyby się do tego samego.
Autor:
Fuck you, Hipsters!
o
21:00
0
komentarze
Wyślij pocztą e-mailWrzuć na blogaUdostępnij w XUdostępnij w usłudze FacebookUdostępnij w serwisie Pinterest
Etykiety:
2012,
alt-country,
Band of Horses,
indie,
Małgorzata Pawlak,
recenzja
Subskrybuj:
Posty (Atom)