Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Piotr. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Piotr. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 22 maja 2011
Off Festival: kolejne ogłoszenia
Trochę spóźnieni, ale czujemy się wewnętrznie zobligowani do zamieszczenia tej informacji. Kolejnymi wykonawcami na OFF Festivalu są...
Autor:
Fuck you, Hipsters!
o
03:06
0
komentarze
Wyślij pocztą e-mailWrzuć na blogaUdostępnij w XUdostępnij w usłudze FacebookUdostępnij w serwisie Pinterest
Etykiety:
OFF Festival,
Piotr
wtorek, 10 maja 2011
BEER BEER z nowym singlem!
Tworzony przez Hawaja Gdzienajba i Śliwera podwarszawski duet hip-hopowy wypuścił właśnie swój najnowszy kawałek. "Wierzę, Że Dziś Nie Polegnę" to zapowiedź nadchodzącej niedługo czwartego już nielegala.poniedziałek, 9 maja 2011
OFF Festival: kolejna odsłona
Po dłuższej przerwie Artur Rojek podał następnych wykonawców tegorocznego OFF Festivalu. Poniżej lista zespołów, których koncerty będziemy mogli zobaczyć w Katowicach.
Autor:
Fuck you, Hipsters!
o
20:07
2
komentarze
Wyślij pocztą e-mailWrzuć na blogaUdostępnij w XUdostępnij w usłudze FacebookUdostępnij w serwisie Pinterest
Etykiety:
2011,
OFF Festival,
Piotr
piątek, 6 maja 2011
Koncert QOTSA odwołany!
![]() |
| Josh Homme ma nad czym myśleć. Czy straci fanów w Polsce? |
Autor:
Fuck you, Hipsters!
o
19:49
0
komentarze
Wyślij pocztą e-mailWrzuć na blogaUdostępnij w XUdostępnij w usłudze FacebookUdostępnij w serwisie Pinterest
Etykiety:
2011,
Piotr,
Queens of the Stone Age
czwartek, 5 maja 2011
Roxy Festival: Mark Ronson pierwszą gwiazdą!
Kolejny festiwal na muzycznej mapie - Roxy Festival - rozpoczął podawanie wykonawców z dużą pompą! Pierwszym zaanonsowanym artystą jest... Mark Ronson, który wystąpi ze swoim zespołem.
Autor:
Fuck you, Hipsters!
o
14:57
1 komentarze
Wyślij pocztą e-mailWrzuć na blogaUdostępnij w XUdostępnij w usłudze FacebookUdostępnij w serwisie Pinterest
Etykiety:
2011,
Mark Ronson and The Business Intl,
Piotr,
Roxy Festival
Orange Warsaw Festival: Znamy cały skład.
No i poznaliśmy wszystkich wykonawców tegorocznej edycji Orange Warsaw Festival. Dziś ogłoszono dwie gwiazdy.
Autor:
Fuck you, Hipsters!
o
13:43
0
komentarze
Wyślij pocztą e-mailWrzuć na blogaUdostępnij w XUdostępnij w usłudze FacebookUdostępnij w serwisie Pinterest
Etykiety:
2011,
Orange Warsaw Festival,
Piotr
Open'er Festival: Jest prawdziwy hedlajner!
Tego chyba nikt się nie spodziewał. W momencie, gdy ludzie zastanawiali się, czy gwiazdą ogłoszoną dzisiejszego przedpołudnia będzie PJ Harvey, Arctic Monkeys, a może Foo Fighters, Mikołaj Ziółkowski zaskoczył. Na Heineken Open'er Festival 2011 wystąpi... Prince!
A u nas wkrótce kolejni wykonawcy w ramach "Jedziemy na Festiwal". Nie zabraknie również Księcia. Bądźcie z nami.
A u nas wkrótce kolejni wykonawcy w ramach "Jedziemy na Festiwal". Nie zabraknie również Księcia. Bądźcie z nami.
Autor:
Fuck you, Hipsters!
o
13:33
2
komentarze
Wyślij pocztą e-mailWrzuć na blogaUdostępnij w XUdostępnij w usłudze FacebookUdostępnij w serwisie Pinterest
Etykiety:
2011,
Open'er Festival,
Piotr
piątek, 29 kwietnia 2011
Open'er Festival: Polskie akcenty
Autor:
Fuck you, Hipsters!
o
09:37
0
komentarze
Wyślij pocztą e-mailWrzuć na blogaUdostępnij w XUdostępnij w usłudze FacebookUdostępnij w serwisie Pinterest
Etykiety:
2011,
Open'er Festival,
Piotr
środa, 27 kwietnia 2011
Open'er Festival: Twilight Singers i inni!
W tym tygodniu aż dwukrotnie dowiemy się, kto wystąpi na tegorocznym HOF. Dzisiejsza tura już za nami! Hm, całkiem przyjemnie.
Autor:
Fuck you, Hipsters!
o
21:01
0
komentarze
Wyślij pocztą e-mailWrzuć na blogaUdostępnij w XUdostępnij w usłudze FacebookUdostępnij w serwisie Pinterest
Etykiety:
2011,
Open'er Festival,
Piotr
wtorek, 22 lutego 2011
Maj będzie cudny. Sufjan w Warszawie!
![]() |
| Zakoszone z last.fm |
Autor:
Fuck you, Hipsters!
o
23:37
4
komentarze
Wyślij pocztą e-mailWrzuć na blogaUdostępnij w XUdostępnij w usłudze FacebookUdostępnij w serwisie Pinterest
Etykiety:
Piotr,
Sufjan Stevens
piątek, 18 lutego 2011
Czekając na... nowe Radiohead!
Na dobrą sprawę nie musimy długo czekać, bo to już jutro. Jak Thom Yorke, wraz z kompanami, prezentuje się po czterech latach od nagrania In Rainbows? Na razie wiadomo, że fake wcale nie okazał się fake'm. Będzie tylko (tylko albo aż) osiem piosenek. Płyta będzie niestety droga (37 euro). Wersja elektroniczna 'ciutuś' tańsza, gdyż zaledwie 7 euro. Widać, że Radiohead wyciągnęli wnioski z nieudanego (dla nich) pomysłu "pan-da ile chce" za płytę. A, właśnie. Tytuł krążka! The King of Limbs
Niżej teledysk, który krąży już od jakiegoś czasu i track lista.
Niżej teledysk, który krąży już od jakiegoś czasu i track lista.
White Lies - Ritual (2011, Fiction)
A dziś recenzja Piotra na temat najnowszej płyty White Lies ukazała się na znanym wszystkim imprezowiczom portalu Mówią Na Mieście. Niżej zamieszczamy link do tekstu.
Recka White Lies
Recka White Lies
Autor:
Fuck you, Hipsters!
o
18:24
0
komentarze
Wyślij pocztą e-mailWrzuć na blogaUdostępnij w XUdostępnij w usłudze FacebookUdostępnij w serwisie Pinterest
Etykiety:
2011,
Piotr,
recenzja,
White Lies
piątek, 4 lutego 2011
Iron & Wine - Kiss Each Other Clean (2011, 4AD / Warner Bros)
Przesympatyczny brodacz odchodzi od stricte akustycznego folku na rzecz bardziej rozwiniętych aranżacji. To, co kiedyś wyczarowywał za pomocą swojego łagodnego głosu i subtelnej gitary, na Kiss Each Other Clean urozmaicone jest instrumentami dętymi oraz elektroniką. Najnowszy krążek żyjącego sobie w Teksasie singer-songwritera nie sprawia wrażenia w pełni intymnego.
Autor:
Fuck you, Hipsters!
o
12:57
0
komentarze
Wyślij pocztą e-mailWrzuć na blogaUdostępnij w XUdostępnij w usłudze FacebookUdostępnij w serwisie Pinterest
Etykiety:
2011,
alt-country,
folk,
Iron and Wine,
Piotr,
recenzja
środa, 2 lutego 2011
Obecni na laście
Tak gdyby ktoś się zastanawiał, dlaczego FYH! nie mają swojej własnej grupy na lastfm chcielibyśmy wyprowadzić z błędu. Od dawien dawna bowiem (poniedziałek?) na tejże stronie jesteśmy obecni. TAK, OBECNI! Fajnie, prawda? No właśnie my też się cieszymy i chcielibyśmy, abyście, jeśli macie konto na laście (bo kto w sumie nie ma?), to wbijali czasem do nas, a może, jeśli już będziecie o tym przekonani, kliknijcie taki przycisk "dołącz". Miłe byłoby także pisanie z nami tam o muzyce - tej dobrej jak najbardziej, o gorszej jeszcze chętniej pogadamy.Nazywamy się FYH! (fuckyouhipsters.blogspot.com), czyli no może niezbyt oryginalnie, ale za to prawdziwie!
http://www.lastfm.pl/group/FYH!+%28fuckyouhipsters.blogspot.com%29
From FYH! with Love
http://www.lastfm.pl/group/FYH!+%28fuckyouhipsters.blogspot.com%29
From FYH! with Love
Autor:
Fuck you, Hipsters!
o
10:10
0
komentarze
Wyślij pocztą e-mailWrzuć na blogaUdostępnij w XUdostępnij w usłudze FacebookUdostępnij w serwisie Pinterest
Etykiety:
Piotr
piątek, 28 stycznia 2011
FYH? Splendid!
No...może jeszcze nie, ale kto wie, co będzie w przyszłości?! Jak na razie mamy być z czego dumni, We Are From Poland wyróżnił nas w podsumowaniu ubiegłego roku. Zajęliśmy wysokie, piąte miejsce (co z tego, że ostatnie? Wielu chciałoby znaleźć się na naszym miejscu!), za co ekipie WAFP! bardzo dziękujemy.
Sprawdź podsumowanie, zobacz co napisano o nas ;)
Sprawdź podsumowanie, zobacz co napisano o nas ;)
Autor:
Fuck you, Hipsters!
o
15:14
0
komentarze
Wyślij pocztą e-mailWrzuć na blogaUdostępnij w XUdostępnij w usłudze FacebookUdostępnij w serwisie Pinterest
Etykiety:
Piotr
piątek, 14 stycznia 2011
Prezent od Rachael!
Znacie Rachael? Nie? To źle, nawet bardzo. Jeśli natomiast kojarzycie tę warszawską grupę, to z całą pewnością ucieszy Was fakt, że z końcem ubiegłego roku ukazała się ich kolejna (druga już) EP-ka o wdzięcznym tytule Add a Little bit of Tobacco. My tę płytę polecamy i zapowiadamy w niedługim czasie kilka słów prawdy ;]
From FYH! with Love!
tutaj zassij sobie płytę Rachael
From FYH! with Love!
tutaj zassij sobie płytę Rachael
poniedziałek, 10 stycznia 2011
The Twilight Singers w Stodole!
I stało się. Rok 2011 jest/będzie/jest rokiem pięknym. W lutym premiera najnowszego krążka the Twilight Singers - Dynamite Steps, a dwa miesiące później zespół ten zawita do Warszawy!!!!!
Dla niewtajemniczonych dodamy, że Greg Dulli i koledzy dawno dawno dawno temu nagrali swój ostatni krążek, a w naszym kraju ostatni raz (i jak dotąd jedyny) koncert zagrali s 2006 roku.
FYH! się cieszy i już oszczędza pieniążki
Dla niewtajemniczonych dodamy, że Greg Dulli i koledzy dawno dawno dawno temu nagrali swój ostatni krążek, a w naszym kraju ostatni raz (i jak dotąd jedyny) koncert zagrali s 2006 roku.
FYH! się cieszy i już oszczędza pieniążki
Autor:
Fuck you, Hipsters!
o
23:03
0
komentarze
Wyślij pocztą e-mailWrzuć na blogaUdostępnij w XUdostępnij w usłudze FacebookUdostępnij w serwisie Pinterest
Etykiety:
Piotr,
the Twilight Singers
piątek, 24 grudnia 2010
Fuck you, Hipsters! podsumowują: Przehajpy roku
OK., więc mieliśmy podsumowanie polskich dobrych i słabych płyt, a także dobrych płyt zagranicznych zespołów, o których albo nikt nie słyszał, albo słyszało mało osób. Dzisiaj, w prezencie od nas, dostajecie podsumowanie płyt średnich, a przy których zachwycali się dziennikarze, eksperci i krytycy muzyczni tudzież po prostu był na nie za duży boom. Jednym słowem – przedstawiamy dziesięć przehype’owanych płyt roku w naszym (moim, bo reszta się nie zgadza) zdaniem.
Przy niektórych pozycjach możecie się kapkę wzburzyć. Pomyślicie: jak to, Toro w tym podsumowaniu? Przecież to bardzo dobra płyta i w moim prywatnym rankingu na pewno zajmie wysokie miejsce! OK., zgadzamy się z Wami. Toro y Moi znalazł się w tym miejscu niejako za karę. On musi odpokutować grzechy tych, którzy się jarali nim i hajpowali pod niebiosa. Innego powodu nie ma. Stąd znalazł się na ostatniej, dziesiątej pozycji.
10. Toro y Moi - Causers of This – wyjaśnienie powyżej
9. Marina and the Diamonds - The Family Jewels – greckie korzenie u ładnej Walijki to niewątpliwie plus. Drażniącym szczególikiem większość podkładów. Nie oszukujmy się, płyta jest dość kiczowata, a szkoda, bo Marina ma wielki talent, którego, niestety, nie wykorzystuje na swojej płycie. Ogólnie są dwie możliwości, albo wybieracie się w sobotę na jarmark, albo zostajecie w domu, puszczacie sobie tę płytę, i cały kram wpada do Was. Ja wybiorę spacer z koszyczkiem.
8. Uffie - Sex Dreams and Denim Jeans – Przypominają nam się jej EP-ki. Były naprawdę urocze. Jednak to, co na tak krótki czas trwania płyty było dobre, na LP się nie sprawdza. Materiał został wyczerpany.
7. Ellie Goulding – Lights – Po pierwsze – za dlugi. Po drugie, okładka za słodka. Po trzecie, bije z niego ziomalstwo z Frankmusik, co już jest srogie i zbija na starcie. I po czwarte, nie ma charakteru. A wiadomo, jak się charakteru nie ma, to nie przeżyje się w tym twardym świecie.
6. Kele – The Boxer - Jeśli ktokolwiek zachwyca się solowym krążkiem byłego (tak, byłego, gdyż zespół zakończył/zawiesił działalność) front mana Bloc Party, to chyba ma nie po kolei w głowie. Boxer to bardzo zła płyta. Płyta bez głębszego przekazu, bez żadnego hitu. Bo Tenderoni za takowy nie uważam. Na następne Święta poproszę o nową płytę BP
5. The Drums – The Drums - I Wanna Go Surfing, czyli ta płyta płytą nie jest. To z całą pewnością nie jest pozycja, która zapadnie w mej pamięci na długie lata. Nie oszukujmy się, the Drums nagrali krążek, który idealny jest na wyjazd nad morze, tudzież puszczenie sobie raz na jakiś czas, koniecznie na odstresowanie. Życia przy nim nie zbudujecie.
4. I Blame Coco – The Constant – To tak, jak gdyby Sting trochę zmienił, ale leciutko, głos i zaczął nosić stanik. Plus płyta nudna, popowo-elektroniczna. Drażni lansowanie jej w każdej gazecie, radiu, portalu. Czy bycie córką Stinga naprawdę jest aż tak istotne? Czy gdyby naszym tatą był Krzysztof… Krawczyk, to też mielibyśmy ułatwiony start?
3. Delphic – Acolyte – Najgorętszy debiut roku? Na Alasce być może, w moim pokoju na pewno nie. Płyta tak fajna, jak ostatnie programy na TVN, a przecież pierwszy kawałek na Acolyte był piosenką-tłem do zapowiedzi nowej ramówki. Tak więc jeśli ktoś uważa, że Delphic są fajni, to zapewne zachwycać się będzie najnowszym serialem o wdzięcznym tytule ‘Prosto w serce’ z Anią Muchą w roli głównej. Płyta nawet nie wprawia małego palca w ruch. Albo inaczej, słuchając debiutu ‘gorącego debiutu’ z Manchesteru chce się po prostu wstać z kanapy, wykonać tych parę kroków i wyłączyć odtwarzacz. I nie zgadzam się z jednym portalem. Delphic nie mają co marzyć o dorównaniu M83.
2. French Horn Rebellion – The Infinite Music Of French Horn Rebellion - o tym pisałem wcześniej. Konkretnie tu
1. Hurts – Happiness - EP-ki są złe. To one promują wykonawców jednym, dwoma ‘hitami’. Internet jest zły. On także kładzie nacisk na lansowanie słabizny. Bo takim czymś jest Hurts. Oporządzenie dwóch kawałków, chwytliwych dla uszu większości słuchaczy komercyjnych stacji radiowych + dobry PR mogą pchnąć do popełnienia jednego z większych przestępstw w dziejach świata à nagrania całego albumu. Płyta przelatuje niezauważona od początku do końca. Nie ogarniam ‘fenomenu’ Hurts, dla mnie jest to gorsze niż kaszanka.
Piotrek.
Autor:
Fuck you, Hipsters!
o
22:30
2
komentarze
Wyślij pocztą e-mailWrzuć na blogaUdostępnij w XUdostępnij w usłudze FacebookUdostępnij w serwisie Pinterest
Etykiety:
2010,
Delphic,
Ellie Gulding,
French Horn Rebellion,
Hurts,
I Blame Coco,
Kele,
Piotr,
Ranking,
recenzja,
The Drums,
Toro y Moi,
Uffie
środa, 15 grudnia 2010
Jesteśmy sentymentalni: Sufjan Stevens - Seven Swans (2004, Sounds Familyre)
Kolejna odsłona ‘Jesteśmy sentymentalni’, tym razem, pierwszym razem, coś niepolskiego, ale amerykańskiego, dokładnie –z Detroit. Sufjana Stevensa, bo o nim mowa, opisywaliśmy tutaj już dwukrotnie jego ostatnie wydawnictwa, a na Mówią Na Mieście cofnęliśmy się trochę w czasie, wracając pamięcią do Illinois. Również i teraz odbywamy podróż wstecz – do 2004 roku, kiedy to ten multiinstrumentalista nagrał Seven Swans – płytę wręcz kultową, a moją, z całą pewnością, ulubioną. Dwanaście piosenek, czterdzieści sześć minut świetnej, nastrojowej muzyki, znakomicie pozwalającej się wyciszyć, odpocząć, czerpać radość z przebywania w samotności. Czyli to wszystko, do czego Sufjan nas przyzwyczaił całą swoją twórczością, zawartą na ‘tylko’ dziesięciu płytach (weźmy pod uwagę fakt, że nagrywa od 2000 roku). Tak naprawdę, to praktycznie każdy kawałek na tym krążku jest wyjątkowy, ma coś w sobie, każdy mógłby stać się hymnem melancholików, jednym zdaniem – każdy jest piękny. I nieważne czy wymienimy w tytule „To Be Alone With You”, „Sister”, „The Dress Looks Nice On You”, czy „He Woke Me Up Again” – każdy prezentuje ten sam, wysoki poziom.
Jak wspominaliśmy wcześniej, Sufjan jest osobą bardzo religijną. To można wyczuć, usłyszeć i zauważyć na każdej jego płycie. Ale Seven Swans jest krążkiem wyjątkowym, najintymniejszym z całego jego dorobku, z jego twórczości. To jego przesłanie, jego dowód wiary, hołd ku Abrahamowi, okazanie miłości i oddania. I tym sposobem mamy na płycie wiele odwołań bezpośrednio do Biblii, jak i sporą ilość cytatów z Pisma Świętego.
Wystarczy wspomnieć „To Be Alone With You”, w którym Stevens śpiewa o poświęceniu Jezusa dla społeczeństwa „You gave your body to the lonely, they took your clothes. You gave up a wife and a family, you gave your ghost; to be alone with me...to be alone with me you went up on a tree”. Ta piosenka zresztą jest zresztą najlepszym nagraniem, wg nas, na Seven Swans.
W the Transfiguration największy chyba obecnie singer/songwriter odwołuje się do przemienienia Jezusa na oczach swoich uczniów – Piotra, Jana i Jakuba, które można znaleźć w ewangelii wg świętego Mateusza.
Sufjan Stevens urzeka na tym krążku również, a może przede wszystkim, prostotą i skromnością. Michigan nagrane było z rozmachem, z użyciem wielu instrumentów. „Łabędzie” są tego zupełnym przeciwieństwem. To wykorzystanie naprawdę niewielu instrumentów, stronienie od perkusji (wymieńcie pięć piosenek – z pamięci – w których ona występuje). To ukłon w stronę instrumentów akustycznych, banjo, akordeonu. To przede wszystkim idealna wersja minimalnej płyty, ascetycznej.
Seven Swans jest genialną płytą. I co z tego, że wypełniona jest od pierwszej do ostatniej sekundy religijnością? Nagrana w rok po „monumentalnym” Michigan, nie będzie razić nawet ateistów. Bo osoby niewierzące i tak będą słuchać czwartego krążka Stevensa z ogromną radością i skupieniem. Tak magiczna jest ta płyta – przyciąga wszystkich.
Piotrek.
Autor:
Fuck you, Hipsters!
o
18:14
0
komentarze
Wyślij pocztą e-mailWrzuć na blogaUdostępnij w XUdostępnij w usłudze FacebookUdostępnij w serwisie Pinterest
Etykiety:
folk,
Jesteśmy sentymentalni,
Piotr,
Sufjan Stevens
poniedziałek, 13 grudnia 2010
Fuck you, Hipsters! podsumowują: polski szrot 2010, czyli płyty, które należy połamać
No i doczekaliśmy się! Po podsumowaniu najlepszych tegorocznych polskich płyt przyszedł czas na te krążki, o których powinniśmy jak najszybciej zapomnieć. A że ekipa Fuck You, Hipsters! lubi krytykować, to bardzo cieszyliśmy się na ten ranking.
Przede wszystkim musimy zaznaczyć, że rok 2010 nie był tak bardzo płodny w „muzyczny szrot” jak byśmy tego chcieli. Niestety, więcej wyszło dobrych LP. Ale przecież zawsze się coś znajdzie i z trudem, bo trudem, wynaleźliśmy dziesięć płyt, które należałoby zmielić, zniszczyć, połamać, tudzież po prostu wysłać do Nibylandii. Zapraszamy do rankingu
10. Bruno Schulz – Nowy Lepszy Człowiek
9. Miss Polski – Fitness
8. Akurat - Człowiek
7. Tede – Fuck Tede/ Glam Rap
6. No!No!No! – No!No!No!
5. Strachy Na Lachy - Dodekafonia
4. Lao Che – Prąd Stały/Prąd Zmienny
3. Muchy – Notoryczni Debiutanci
2. Kumka Olik – Podobno Nie Ma Już Francji
1. Out Of Tune - Lights So Bright
No to może opiszmy kilka płyt. Zacznijmy od No!No!No!, czyli nowej polskiej „supergrupy”. Supergrupy? Pffff, niedoczekanie. Muzyka rockowa, tudzież po prostu alternatywna? Aha, dwa białe a trzecie Krzyś Antkowiak Tomek Makowiecki. Zapamiętajcie, gitara wcale nie oznacza, że grana muzyka jest z tego gatunku indie/niezal/alt. (niepotrzebne skreślić) (patrz przykład The Kooks i The Drums) [sic!] Debiutancka płyta zespołu to po prostu pop, syf-pop. I tak na marginesie, czy tylko my wyczuwamy zadziwiająco podobną nazwę nawołującą do Yeah Yeah Yeah? Makowiecki, była niedoszła gwiazda polskiego mejnstrimu i jeden z liderów Idola, chce być jak Karen O(rzołek)? I ten tytuł singla – Doskonały pomysł. Tego o tej płycie powiedzieć nie można.
Co dalej? Bruno Schulz. Tutaj możecie nas zjechać, że taki dobry zespół dajemy w takim fajnym podsumowaniu. Ale zaraz, zaraz. Są takie dwie możliwości:
- Albo chłopacy z zespołu zbytnio nasłuchali się Terroromansu i Notorycznych Debiutantów,
- Albo… Michał Wiraszko ma nowe wcielenie.
Nowy Lepszy Człowiek nie jest złą płytą, nie zrozumcie nas źle. Tak naprawdę to mamy tylko w sumie dwa zastrzeżenia – Bruno Schulz za bardzo brzmią jak Muchy. Już jedna taka grupa istnieje. Po co psuć „coś”, co na dwóch płytach brzmiało dobrze? No i teksty – tutaj widać (słychać) za duży wpływ poznańskich indie chłopców.
O reszcie płyt tak naprawdę nie ma sensu nic mówić. Out Of Tune próbują dosięgnąć swoją twórczością poziomu Żuław Wiślanych. Grabaża słuchają już chyba tylko głuchoniemi i bezdomni. Akurat? To za łatwe – niewiele tu po…nich. Lao Che też niepotrzebny komentarz, wystarczy pójść na saba… ich koncert. No i Tede. Tutaj serio było smutne zaskoczenie. Fuck Tede/ Glam Rap okazały się naprawdę słabe. Bo o ile Fuck Tede jakoś uszło (z trudem, bo z trudem), to Glam Rap (nagrane wspólnie z Mrozem), jest totalną porażką.
Redakcja FYH!, decydując się opisać najgorsze płyty polskich wykonawców w 2010r., nie wiedziała na co tak na dobrą sprawę się pisze. Autentycznie, w tym roku wydano wyjątkowo mało tzw. „szrotu”. OK., powiecie: Muchy, OOT, Kumka Olik. Zgadzamy się, ale inne pozycje były kapkę naciągane. Jak chociażby Bruno Schulz – my naprawdę lubimy ten kielecki zespół. I nawet bylibyśmy w stanie nie umieszczać ich w tym podsumowani, ale jest to wyrób muchopodobny. Tak samo Akurat. Tej płyty nie musielibyśmy słuchać i wrzucać do top-10-szrot(ów), bo nie jesteśmy ich fanami i takiej muzyki, ale także wiedzieliśmy od początku, że płyta będzie zła.
No i może ostatnie słowo. Kumko Olik, i co z tą Francją? Chyba jednak trzyma się dobrze, bo podobno nadal jest.
Piotrek.
Autor:
Fuck you, Hipsters!
o
23:32
33
komentarze
Wyślij pocztą e-mailWrzuć na blogaUdostępnij w XUdostępnij w usłudze FacebookUdostępnij w serwisie Pinterest
Etykiety:
Piotr
Subskrybuj:
Posty (Atom)










