Pokazywanie postów oznaczonych etykietą stoner. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą stoner. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 11 września 2014

RECENZJA: Earth - Primitive and Deadly

poniedziałek, 5 sierpnia 2013

Recenzja: Ampacity - "Encounter One" (Nasiono, 2013)

To chyba najlepsza rzecz, która przydarzyła się Nasiono Records od czasów poprzedniego Kiev Office.

sobota, 1 czerwca 2013

Recenzja: Queens of the Stone Age - "...Like Clockwork" (2013, Matador/Sonic)

Zanim przejdę do pisania o albumie, zastanówmy się, za co lubimy Queens of the Stone Age. Queens Of The Stone Age jako skład, pierwszorzędną drużynę pod przywództwem rudego.

środa, 26 grudnia 2012

Recenzja: Sleepy Sun – "Spine Hits” (2012, ATP)


Nie ma co się łudzić, Sleepy Sun nie są zespołem z ekstraklasy czy ligi mistrzów.

sobota, 25 sierpnia 2012

Pontiak – “Echo Ono” (2012, Thrill Jockey)


Pontiak przygotowali solidny album. 

wtorek, 4 października 2011

Lord Stereo - Lord Stereo EP (2011, Mustache Ministry)

Lordy wreszcie zadebiutowały płytą, zatem nadarza się dobra okazja do rokendrola.

środa, 20 kwietnia 2011

Elvis Deluxe - Favourite State of Mind (2011, Harmony Records/Kayax)

Mówią, że gdy człowiek się śpieszy, to cieszy się diabeł. O Elvis Deluxe można powiedzieć wiele, tylko nie to, że działają szybko. Przerwa między debiutanckim Lazy (już sama nazwa wskazywała na styl życia i pracy członków), a sofomorem wyniosła cztery lata. Długo. Jednak diabeł może mieć powody do radości, bowiem muzyka na Favourite State of Mind jest „szatańska”.

sobota, 26 marca 2011

Vulturum - Vivi di Luce Riflessa B/W Voraussage 12" (2011, Trips und Träume/Sangue Dischi) + DOWNLOAD

Psychodeliczny, dwudziestotrzyminutowy trans, pełen złości, bez nadziei na radość. A przecież pochodzą ze słonecznego Mediolanu!

piątek, 19 listopada 2010

Jesteśmy sentymentalni: Triquetra - T

Olsztyn uważany jest za taką Polskę „B” albo nawet „C” („D”, „E”, „F”, „G” -  sami zdecydujcie). Pod względem muzycznym też nie prezentuje się najlepiej – słabe kluby, w których króluje eskowy czy radiostacjowo-planetowy repertuar albo tancbudy studenckie, gdzie usłyszeć możemy hity w rodzaju David Guetta, Kid Cudi, Rihanna czy inny syf. Jeśli do tego dodamy mega wybitnych wykonawców, jak Afromental (ten niesamowity Wojtek „Łozo” Łozowski) czy Norbi, to już w ogóle „Boże, sprowadź w końcu ten Armagedon!”. I wydawać by się mogło, że jedyną fajną rzeczą w stolicy Warmii i Mazur jest UWM… Ale to nieprawda! Jest przecież jeszcze Łyna, Teatr im. Stefana Jaracza i… Triquetra!  

I o tym zespole dziś mowa. Pewnie zastanawiacie się, dlaczego właśnie oni w drugiej części „Jesteśmy sentymentalni”. Otóż T, ich debiutancka płyta, jest naprawdę dobrym materiałem. To dziesięcio kawałkowy twór z gatunku (ponoć) hydro rock. A to, jak mówi wokal olsztyńskiego zespołu, Kuba Podolski, „rock mocny, transowy i konkretnie atakujący zmysły”. I ja się pod tym stwierdzeniem podpisuję trzema stopami. Bo Triquetra to, znowu to napiszę, solidna dawka mocnego rocka, to mocne riffy gitarowe z pogranicza stonera, to zadziorne i ciekawe teksty, to przede wszystkim zajebista, dynamiczna perkusja. No i głos wokala – tego słucha się z przyjemnością.

Pierwszym kawałkiem, jaki usłyszałem, był (jak się dowiedziałem, gdy wreszcie płyta wpadła w moje dłonie) Szpieg. Ten kawałek polecam najbardziej. Zresztą to on natchnął autora do właśnie wbicia tego zespołu i tej płyty do działu „Jesteśmy sentymentalni”. Co prawda płyta została wydana na początku 2006 roku, a piosenkę (źle to brzmi) odtworzyłem gdzieś w lipcu/sierpniu 2007, więc stosunkowo późno, ale jednak warto było. Krążek, jak wychodzi samo z siebie, ma już 4 lata (zaraz będzie „piątka”). Po nim zespół wypuścił jeszcze „Atom”, a obecnie kończy prace nad najnowszą płytą.

Ale T to nie tylko Szpieg. To również inne dobre kawałki, jak np. skoczny Punkt, melancholijno-uspokajające (tak, tytuł to trzy kropki), zachęcające do buntu 77, czy prawie jedenastominutowy, momentami post-kyussowski Constans.

To wszystko (a jest jeszcze więcej, jak np. Prastora – kawałek nagrany w języku rosyjskim) składa się na jedną z moich ulubionych płyt. Bo poza sentymentem do samego miasta, mam sentyment do tego krążka. Więc jeśli chcecie również zapałać pozytywnym uczuciem do Triquetry i ich debiutanckiego LP, to śmiało. Na stronie można zakupić za naprawdę małe pieniądze (15 złotych plus koszt przesyłki). Warto!

Deser