Mówią, że gdy człowiek się śpieszy, to cieszy się diabeł. O Elvis Deluxe można powiedzieć wiele, tylko nie to, że działają szybko. Przerwa między debiutanckim Lazy (już sama nazwa wskazywała na styl życia i pracy członków), a sofomorem wyniosła cztery lata. Długo. Jednak diabeł może mieć powody do radości, bowiem muzyka na Favourite State of Mind jest „szatańska”.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą low desert punk. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą low desert punk. Pokaż wszystkie posty
środa, 20 kwietnia 2011
Elvis Deluxe - Favourite State of Mind (2011, Harmony Records/Kayax)
Mówią, że gdy człowiek się śpieszy, to cieszy się diabeł. O Elvis Deluxe można powiedzieć wiele, tylko nie to, że działają szybko. Przerwa między debiutanckim Lazy (już sama nazwa wskazywała na styl życia i pracy członków), a sofomorem wyniosła cztery lata. Długo. Jednak diabeł może mieć powody do radości, bowiem muzyka na Favourite State of Mind jest „szatańska”.
Autor:
Fuck you, Hipsters!
o
18:19
4
komentarze
Wyślij pocztą e-mailWrzuć na blogaUdostępnij w XUdostępnij w usłudze FacebookUdostępnij w serwisie Pinterest
Etykiety:
2011,
Elvis Deuxe,
low desert punk,
Piotr Strzemieczny,
recenzja,
rock,
stoner
Subskrybuj:
Posty (Atom)