Pokazywanie postów oznaczonych etykietą emo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą emo. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 20 grudnia 2015
RECENZJA: COOL. - Three
Autor:
Fuck you, Hipsters!
o
09:40
0
komentarze
Wyślij pocztą e-mailWrzuć na blogaUdostępnij w XUdostępnij w usłudze FacebookUdostępnij w serwisie Pinterest
Etykiety:
2015,
Boslevan Records,
Cool,
emo,
indie rock,
noise,
Piotr Strzemieczny,
post-hardcore,
post-punk,
recenzja
środa, 8 lipca 2015
piątek, 20 marca 2015
sobota, 30 sierpnia 2014
LOST CONTINENT #1
Jako że Popłacz razem z nami chwilowo (albo na dłuższy czas) znajduje się w stanie lost in translation, prezentujemy nowy dział Lost Continent. Bastian Najdek, założyciel iZine'a LOST opisuje ciekawe, choć może niedoceniane (niesłusznie) płyty. W pierwszym numerze Joyce Manor i 52 Hertz.
Autor:
Fuck you, Hipsters!
o
23:28
0
komentarze
Wyślij pocztą e-mailWrzuć na blogaUdostępnij w XUdostępnij w usłudze FacebookUdostępnij w serwisie Pinterest
Etykiety:
2014,
52 Hertz,
Bastian Najdek,
emo,
Joyce Manor,
Lost Continent,
noise,
pop punk,
recenzja
sobota, 26 kwietnia 2014
POPŁACZ RAZEM Z NAMI #2: Michał Pydo, whiteclaudia, Den Drones
Mateusz Romanoski bierze "pod lupę" wydawnictwa znane i te mniej znane. W drugiej części "Popłacz razem z nami" opisuje... A zresztą zobaczcie sami!
Autor:
Fuck you, Hipsters!
o
18:52
0
komentarze
Wyślij pocztą e-mailWrzuć na blogaUdostępnij w XUdostępnij w usłudze FacebookUdostępnij w serwisie Pinterest
Etykiety:
2014,
Den Drones,
emo,
indie rock,
Mateusz Romanoski,
Michał Pydo,
noise,
Popłacz razem z nami,
post-punk,
recenzja,
shoegaze,
whiteclaudia
sobota, 19 kwietnia 2014
Popłacz razem z nami: Chuck Bass, ГРУНТ, Backseat Lover, Baton Rouge
Mateusz Romanoski bierze "pod lupę" wydawnictwa znane i te mniej znane. W pierwszej części "Popłacz razem z nami" opisuje... A zresztą zobaczcie sami.
Autor:
Fuck you, Hipsters!
o
15:11
0
komentarze
Wyślij pocztą e-mailWrzuć na blogaUdostępnij w XUdostępnij w usłudze FacebookUdostępnij w serwisie Pinterest
Etykiety:
2013,
2014,
Backseat Lover,
Baton Rouge,
Chuck Bass,
emo,
folk,
Mateusz Romanoski,
noise,
Popłacz razem z nami,
recenzja,
ГРУНТ
niedziela, 10 lutego 2013
Recenzja: This Town Needs Guns - "13.0.0.0.1" (2013, Sargent House)
Autor:
Fuck you, Hipsters!
o
12:19
0
komentarze
Wyślij pocztą e-mailWrzuć na blogaUdostępnij w XUdostępnij w usłudze FacebookUdostępnij w serwisie Pinterest
Etykiety:
2013,
emo,
indie-pop,
Piotr Strzemieczny,
recenzja,
Sargent House,
This Town Needs Guns
piątek, 24 czerwca 2011
Thursday - No Devolución (2011, Epitaph)
Miło jest czasem się pomylić, szczególnie kiedy mylimy się w sprawie, bądź co bądź, klasyków new yerseyowskiej post-hardcorowej szkoły.
Autor:
Fuck you, Hipsters!
o
12:35
3
komentarze
Wyślij pocztą e-mailWrzuć na blogaUdostępnij w XUdostępnij w usłudze FacebookUdostępnij w serwisie Pinterest
Etykiety:
2011,
emo,
Mateusz Romanoski,
post-hardcore,
recenzja,
Thursday
piątek, 10 czerwca 2011
Setting The Woods On Fire - Ruins EP (2011, Engineer Records)
Autor:
Fuck you, Hipsters!
o
01:32
3
komentarze
Wyślij pocztą e-mailWrzuć na blogaUdostępnij w XUdostępnij w usłudze FacebookUdostępnij w serwisie Pinterest
Etykiety:
2011,
emo,
Engineer Records,
Piotr Strzemieczny,
post-hardcore,
recenzja,
screamo,
Setting The Woods On Fire
środa, 6 kwietnia 2011
Bear vs Shark - będzie reedycja debiutu
9 maja Big Scary Monsters Records wypuści reedycję debiutanckiego albumu Bear vs Shark, Right Now, You’re in the Best of Hands. And if Something Isn’t Quite Right, Your Doctor Will Know in a Hurry. Płyta zostanie wydana na winylu I prócz normalnego materiału znajdą się na niej dwa niewydane wcześniej bonusowe tracki.
Autor:
Fuck you, Hipsters!
o
10:26
1 komentarze
Wyślij pocztą e-mailWrzuć na blogaUdostępnij w XUdostępnij w usłudze FacebookUdostępnij w serwisie Pinterest
Etykiety:
Bear vs Shark,
emo,
post-hardcore
czwartek, 25 listopada 2010
My Chemical Romance - Danger Days: The True Lives Of The Fabulous Killjoys
Pisząc publicznie, że zamierza się napisać recenzje płyty My Chemical Romance można sobie wyrządzić naprawdę wielką krzywdę. Można zniszczyć sobie psychikę, złapać doła, ogólnie – wbić się na minę. To właśnie uczyniłem ze sobą ja.
Pamiętam stare piosenki MCR. Nie było to coś, co chciałbym, aby zostało w mej pamięci. Pamiętam ich wersję „All I Want For Christmas Is You”. To było bardzo złe. Chyba zbyt uwierzyłem NME, bo to tam zobaczyłem, że najnowsza płyta zespołu pochodzącego z New Jersey może być dobra – dostała 8 na 10! O ja głupi. O ja naiwny. Nie powinienem wierzyć. Chemiczni nie zmienili się, wciąż grają wielką kupę syfu, muzykę nie do określenia, próbują bawić się stylami, wrzucając do swoich kawałków przeróżne gatunki muzyczne. Wciąż pan wokalista – Gerard Way – jęczy, płacze. Wszystko idzie z mizernym skutkiem.
Co z tego, że chłopacy z MCR się starają? Co z tego, że próbują grać agresywnie? (nie wychodzi im to. Większa agresja bije od głodnego wróbla) Że są przehajpowani i przedstawiani jako jeden z lepszych bandów popowo-rockowych? Ktoś może powiedzieć przecież, że Kupicha i spółka wnoszą prawdziwą świeżość do „polskiego nzalu”. To będzie taka sama prawda.
Cała „muzyka” tworzona przez My Chemical Romance jest zła. To zarzynanie kota o poranku. To, nie bójmy się tych słów, dawanie dupy na dworcu Warszawa Włochy pobliskim menelom i patologii. To propagowanie złych wzorców emo-sremo, tak popularnych wśród fanów tejże grupy. To zapuszczanie grzywki do podbródka. To cięcie żyletką w kącie w ciemnym pokoju. To przede wszystkim emocjonalna prostytucja androgenicznego wokalisty, który chyba już 33 rok życia nie potrafi odpowiedzieć sobie na pytanie „czy ja jestem chłopcem, czy jednak nie?”.
Najgorsze jest to, że Gerardowi i spółce to się podoba. Więc zapamiętajmy rok 2001. To wtedy na świat przyszedł ten szatański pomiot o twarzy zbitego emo.
PS. Bo zapomniałem o płycie czegoś powiedzieć – ciekawszy papier toaletowy – ten z Rossmanna, w renifery, christmas edition
Ocena: 1/6
Deser
Subskrybuj:
Posty (Atom)









