Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Gusstaff Records. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Gusstaff Records. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 31 grudnia 2015

ZALEGŁOŚCI RECENZENCKIE #4


Ostatnia transza recenzji albumów z 2015 roku w... starym roku. Tym razem po polsku, z rodzimymi artystami. A tych z pięciu różnych wytwórni reprezentują Zebry a Mit, Flora Quartet, Inner Vision Laboratory, Infradźwięki oraz Normal Echo. Czyli dla każdego coś miłego, jak mówią w Dobrzyniu nad Wisłą. Płyty z Zoharum, Wytwórni Krajowej, Lado ABC, Gusstaff Records i Latarni w recenzjach - telegraficznych - poniżej. 


piątek, 11 grudnia 2015

PŁYTOWY GRUDZIEŃ W FYH: Gusstaff Records


Kolejny dzień Płytowego Grudnia w FYH, do Wigilii Bożego Narodzenia coraz mniej czasu. Dziś prezentujemy paczkę, którą przygotowaliśmy wspólnie z Gusstaff Records. Na czytelników czekać będą dwa arcyciekawe zestawy płytowe. A co będzie można wygrać? O tym poniżej.

poniedziałek, 7 grudnia 2015

BOŻONARODZENIOWY KIERMASZ PŁYTOWY: Gusstaff Records



12 grudnia kolejna odsłona Bożonarodzeniowego Kiermaszu Płytowego. O tym, że jest to wydarzenie wyjątkowe i zrzeszające wydawców z całego kraju, niech świadczy obecność zielonogórskiej wytwórni Gusstaff Records. Z Januszem Muchą rozmawiamy o mijającym roku i tym, co będzie można znaleźć na stoisku oficyny w Pardon, To Tu.

RECENZJA: Peter J. Birch - The Shore Up In The Sky



piątek, 22 listopada 2013

Recenzja: Stefan Wesołowski – Liebestod

piątek, 24 maja 2013

Recenzja: Christine Owman – "Little Beast" (2013, Glitterhouse/Gusstaff)

Fani The xx będą zachwyceni.

piątek, 28 grudnia 2012

Zaległości recenzenckie #7: Andy Stott, DIIV, The Jon Spencer Blues Explosion

Kilka słów o wydanych w bieżącym roku albumach DIIV, The Jon Spencer Blues Explosion i Andy'ego Stotta. 

piątek, 21 grudnia 2012

Recenzja: Calexico – "Algiers" (2012, Gustaff)

Algiers to zdecydowanie (kolejna) udana pozycja w katalogu formacji z Tucson.

Zaległości recenzenckie #2: Hedningarna, Why?, Firewater, Dead Snow Monster, The Setting Son

Powoli nadrabiamy zaległości recenzenckie. Kilka słów o albumach wydanych w mijającym roku. Hedningarna, Why?, Firewater, Dead Snow Monster i The Setting Son w naszych opisach.

sobota, 13 listopada 2010

Rats Live On No Evil Star. Czyli coś zupełnie innego.

Słyszeliście kiedyś o polskiej wytwórni Gustaff Records? Bo ja nie... do wczoraj, kiedy to w moje ręce wpadł album duetu Rats Live On No Evil Stars, który został wydany jej nakładem. Krążek, zatytułowany po prostu Rats Live On No Evil Star jest dziełem Niemca Bernda Jestrama i Amerykanina Johna Edwarda Donalda, mieszkających obecnie w Berlinie.
Sama Płyta stanowi coś w rodzaju hybrydy, połączonej z dwóch bardzo odległych od siebie gatunków, a mianowicie zimnej niemieckiej elektroniki i folku. Tej dziwnej mieszance towarzyszą głosy męskie i żeńskie.. piszę głosy bo śpiewania jest tu mało… głównie recytacja. Gitary akustyczna i elektryczna, perkusja i tamburyn oraz przeróżne instrumenty dente mieszają się tu z surowymi i połamanymi dźwiękami... co, o dziwo wszystko ze sobą idealnie współgra. Dodatkiem są samplowane dźwięki z staczającego nas świata, np. mruczenie kota, szczekanie psa, ćwierkanie ptaków, czy muczenie krowy. Jakby tego było mało wokal Donalda przypomina miejscami głos Iana Curtisa (chyba najbardziej spośród wszystkich śpiewający dzisiaj artystów). 
Poszczególne utwory pomimo tej całej różnorodności, stanowią pewną całość. 
Nie sposób wybrać tu jakiegoś wyróżniającego się kawałka... może najbardziej melodyjne i  Travelling On The River Styx, VU Sleep i For The Time Being najbardziej by się nadawały np. do puszczenia w ciągu dnia w radiu... reszta, już raczej nie. Chodzi mi to o te bardziej popularne, beznadziejne i miałkie stacje.
Ogólnie, album sanowi miłą odskocznie od tych wszystkich rocków, elektrów i dubstepów. 
... i ta przepiękna okładka.

(4,5/6)

wojtek!