No, może i szósta odsłona Kumulacji nie parzy nowościami, ale nie ma tego złego, jak mawiają lub mawiali na Kurpiach. Tym razem robimy ukłon w stronę elektronicznej części tegorocznych wydawnictw. A ukłon tym bardziej istotny, że opisane płyty zostały chyba nie do końca tak przyjęte, jak ciepło być powinny. Zadanie przed nami łatwiejsze, bo przedstawione albumy to nie takie w pełni albumy, tylko minialbumy. Epki, znaczy się. Więc krótsze, więc mniej do pisania. A jak!
