niedziela, 21 lutego 2016

FESTIWALOWA ODPYTKA: Krzysztof Rogalski, Mięty Pole


27 lutego w Grodzisku Mazowieckim odbędzie się pierwsza edycja minifestiwalu Mięty Pole. Przed tym wydarzeniem zadaliśmy kilka pytań organizatorowi, Krzysztofowi Rogalskiemu. Wszystko w ramach Festiwalowej odpytki.



Którą edycję festiwalu w tym roku organizujesz?
Jest to pierwsza edycja festiwalu MIĘTY POLE.


Ilu artystów będzie liczyć finalnie line-up tegorocznej edycji?
Jedynie trzech, ale za to jakich!


Kto przyjeżdża na Twój festiwal?
Artyści: Kapela Ze Wsi Warszawa, The Kurws, Alameda 5. Odbiorcy: to się okaże, jest to pierwsza edycja festiwalu. Mam nadzieję, że podjarani słuchacze alternatywnej muzyki, broń boże dresiarze, bardzo źli ludzie. Ma być fajnie.

Czym się kierujesz, dobierając artystów do line-upu?
Głównie kieruję się tym, czy mi się podobają oraz oryginalnością, niebanalnością zestawienia. Okazuje się że artystów, których zazwyczaj nie zestawia się ze sobą na festiwalach, nie gryzą się, a jest ciekawiej.

Największe urwanie głowy związane z organizacją festiwalu?
-

Największa radość związana z organizacją festiwalu?
Promowanie muzyki, którą się lubi, eksperymentów, robienie przyjemności ludziom (artystom, słuchaczom). Od lat organizuję koncerty (klub Fado, Festiwal Parzybroda w Aleksandrowie Kujawskim), sam gram też w zespole Pchełki i orientuję, jak działa polska scena alternatywna. Im więcej fajnych okazji do grania i słuchania alternatywnej muzy w Polsce, tym lepiej.

Duży sponsor w nazwie festiwalu: tak czy nie?
NIE

Najtrudniejsze negocjacje miałeś z...
-

Najdziwniejsze widzimisię artysty w riderze?
Snikersy, masaż piernikiem.

Polscy artyści jako zapchajdziury czy gwiazdy głównych scen?

Tylko polscy artyści (tym razem).

Na co absolutnie nie można sobie pozwolić, organizując festiwal?
-


Czy festiwal musi równać się pole namiotowe?
Oczywiście nie. MIĘTY POLE odbędzie się zimą w sali koncertowej, co stanowi o charakterze imprezy, wyklucza biwakowanie. Pole namiotowe wiąże się też ze skalą. Parzybroda odbywa się latem, ale jest to impreza na kujawskim zadupiu (miejsca koncertów: klub Fado, ogród sąsiadujący z) na ok. 100 osób. Mimo wielkiej ilości festiwali w Polsce, istnieją super-zespoły, które nie mogą się przebić z promocją swojej twórczości i tutaj widzę przyszłość w mniejszych festiwalach z charakterem oraz ciekawym programem, niepowtarzającym schematów charakterystycznych dla dużych imprez z polami namiotowymi. Przy czym sam nie jestem przeciwnikiem namiotów jako takich, wręcz przeciwnie.

Jaki jest udział mediów w działalności festiwalu?
Media pomagają nam dotrzeć z informacją do odbiorcy – banał.

Festiwal zimą - da się czy się nie da?
Zima to okres, gdy w dziedzinie festiwalowej nie ma dużej konkurencji, łatwiej jest się przebić z informacją. MIĘTY POLE odbędzie się w sali koncertowej, nie jest uzależniony w dużym stopniu od aury. Każda pora roku ma swój klimat, nasza impreza odbędzie się w okresie przedprzedwiośnia, zaraz po niej odbiorcy będą mieli ochotę utopić marzannę oraz pójść do lasu sprawdzić czy leszczyna kwitnie. Niedługo po tym przyleci skowronek i zaśpiewa.

Jak zachęcisz czytelników do udziału w tegorocznej edycji festu?

Zapraszam na festiwal prezentujący różne oblicza eksperymentu muzycznego. Zespoły, które wystąpią w ramach festiwalu MIĘTY POLE to jedne z najciekawszych zjawisk, objawień polskiej sceny niezależnej. Przy czym każdy z nich reprezentuje inną estetykę, odniesienie do innego korzenia, co skutkuje różnorodnością. Punktem ciężkości będzie szczególne zjawisko – duch ze swoją atmosferą i tradycją, stanowiący wyjątkowe połączenie intensywności brzmienia ze świeżością przekazu. 

***

Piotr Strzemieczny

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zostaw wiadomość.